Śledzie ziołowe z olejem rzepakowym

P1250344Na moim blogu znajdziecie cykl wpisów o oliwie z oliwek. Jestem zwolenniczką dobrych tłuszczy i chętnie opowiadam o nich na blogu. Dzisiaj chciałabym powiedzieć co nieco o naszym rodzimym oleju rzepakowym. Do napisania właśnie teraz o oleju rzepakowym zachęcił mnie konkurs ogłoszony przez ‚Pokochaj olej rzepakowy’.

Olej rzepakowy od dawna gości na naszych półkach sklepowych, ale prawdziwą karierę rozpoczął 20 lat temu, gdy zaczęto w Polsce uprawiać uszlachetnione odmiany rzepaku dające bardzo dobry jakościowo olej. Olej rzepakowy jest u nas powszechnie dostępny i jest bardzo tani i być może z tego powodu jest trochę niedoceniany. Produkcja oleju rzepakowego niepostrzeżenie stała się polską specjalnością. Jak wiosną jedziemy przez Polskę nasze oczy cieszą rozległe złociste pola rzepaku. Olej rzepakowy siłą rozpędu robi coraz większą karierę i staje się coraz bardziej modny. W ostatnich latach nazywany jest oliwą północy. Związane jest to z tym, że olej rzepakowy   ma podobny do oliwy z oliwek skład, a zwłaszcza zawartość kwasów jednonienasyconych. Oliwa z oliwek produkowana jest na południu Europy, gdyż drzewa oliwne rosną w południowym klimacie, a rzepak rośnie najlepiej na północy Europy, stąd nazwa ‚oliwa północy’.  Olej rzepakowy zawiera około 30% kwasów wielonienasyconych, czyli tych których najbardziej poszukujemy w naszym pożywieniu. Kwasy wielonienasycone to tzw. kwasy omega-3 i kwasy omega-6. Są one przez nas poszukiwane z tego względu, że w produktach, które zjadamy jest ich najmniej ze wszystkich kwasów tłuszczowych. Produkty, które je zawierają uważane są więc za produkty zdrowe. Najbardziej poszukiwane są kwasy omega-3 i olej rzepakowy zawiera ich relatywnie dużo, gdyż aż 10%, podczas gdy oliwa z oliwek zawiera 1% kwasów omega-3. Tak więc jeśli chodzi o strukturę tłuszczy zawartych w oleju rzepakowym, to jest ona bardzo korzystna dla naszego zdrowia. Ta korzystna struktura kwasów zawartych w oleju rzepakowym jest głównym powodem rosnącej popularności oleju rzepakowego. Doceniania jest zwłaszcza duża ilość kwasów omega-3. Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego jest coraz chętniej jadany. Dobrze jest spożywać produkty spożywcze zawierające kwasy omega-3. Olej rzepakowy, tak jak wszystkie oleje dzieli się na olej rafinowany i olej nierafinowany. O różnicy pomiędzy olejem rafinowanym a olejem nierafinowanym będzie można niedługo przeczytać na moim blogu. Dzisiaj powiem tylko tyle, że jestem zwolenniczką olejów nierafinowanych i w miarę możliwości staram się używać właśnie takie oleje. Wiele składników zawartych w olejach nierafinowanych jest wrażliwych na wysoką temperaturę i z tego powodu najlepiej jest takie oleje spożywać na zimno.  Całe dobrodziejstwo cennych składników zawartych w oleju znajdzie się w tym przypadku w naszym organiźmie.

logo-pokochaj-olej-rzepakowy

 Śledzie ziołowe z olejem rzepakowym

Dzisiaj chciałam zaproponować prostą potrawę z nierafinowanym olejem rzepakowym. Są to śledzie widoczne na zdjęciu. Może przypomnę raz jeszcze, że olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego warto go używać w naszej kuchni. Proponowana przeze mnie potrawa to kumulacja kwasów omega-3, gdyż śledzie również są bogate w kwasy omega-3.

Do sporządzenia potrawy użyłam:

  • 1 wiaderko śledzi solonych typu matias (ok. 400 gramów śledzi)
  • dwie cebule
  • sok z połówki cytryny
  • nierafinowany olej rzepakowy
  • oliwę z oliwek extra vergine
  • zioła suszone – mieszankę do sałatek z płatkami nagietka

Śledzie po lekkim wypłukaniu pokroiłam na małe kawałki, cebulę pokroiłam w piórka. W misce układałam na przemian warstwę śledzi i warstwę cebuli. Ostatnią, wierzchnią warstwę powinna stanowić cebula. W małej miseczce zmieszałam pół na pół olej rzepakowy z oliwą z oliwy, dodałam sok z cytryny i wspywałam garść ziół. Wymieszałam wszystko razem, odstawiłam na chwilę, po czym zalałam powstałym sosem śledzie w misce. Sos powiniem przykrywać śledzie. Całość ugniatam zazwyczaj lekko widelcem, aby usunąć ewentualne powietrze ze środka. Z podanych składników otrzymałam pełną miskę. Miskę przykryłam i zostawiłam na blacie kuchennym. Potrawa jest gotowa do konsumpcji po dwóch dniach i spokojnie można ją spożywać po trochu przez tydzień. W miarę wyjadania śledzi i cebuli z miski, warstwa sosu na powierzchni jest coraz większa. Sos pozostały po śledziach można zużyć do sałatek warzywnych nadając im w ten sposób posmaku śledzi. Taką kumulację kwasów tłuszczowych omega-3 przygotowuję od czasu do czasu. Śledzie i cebulę zjadam z chlebem, chleb można również polać sosem o śledziowym smaku. Smacznego.

P1250348 - Kopia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s