Malinówka

P1240796 - KopiaZastanawiałam się czy w ogóle pisać post o malinówce, bo nie jestem nią zachwycona. To moja pierwsza malinówka. Mam nadzieję, że następna będzie lepsza, a może jestem za bardzo wymagająca.

Na malinówkę wzięłam kilogram malin. Zalałam je litrem wódki. W widocznym na zdjęciu słoiku owoce macerowały się przez trzy tygodnie, i to chyba był mój główny błąd. Mam wrażenie, że maceracja trwała trochę za długo przez co nalewka zatraciła świeży owocowy smak. Aromat jest piękny, świeży, malinowy, ale smak rozczarowywuje. W każdym bądź razie po trzech tygodniach zlałam nalewkę, po czym wycisnęłam dokładnie sok z owoców i dodałam go do nalewki. Nie wiem czy to był dobry pomysł, bo nalewka zrobiła się przez to mętna. Aromat i smak pozostały bez zmian. Rozpuściłam szklankę cukru w 1/2 litra wody z zamiarem dodania otrzymanego lukru do nalewki. Po spróbowaniu lukier wydał mi się bardzo słodki i ad hock dolałam jeszcze 250 ml wody. Ten mniej słodki lukier dodałam do nalewki. Nalewkę przesączyłam przez gazę, aby uzyskać bardziej klarowną. To był bardzo żmudny proces, gdyż gaza co chwilę zatykała się. Wyciśnięcie owoców spowodowało, że w nalewce była taka trochę galaretowata zawiesina, która bardzo opornie filtrowała się. Nalewka jednak stała się bardziej klarowna, to znaczy wciąż była mętna, ale trochę mniej. Wszystko niby świetnie i dobrze, tylko jak zaczęłam liczyć procenty to złapałam się za głowę. Wyciśnięcie soku, a później jeszcze dodanie nadmiarowej wody do lukru, spowodowały, że nalewka miała dramatycznie mało procentów, około 15%. Zaczęłam obawiać się o jej trwałość, i wtedy wpadłam na pomysł dolania 1/2 litra wódki, aby podnieść procenty. Nie chciałam jednak za bardzo rozcieńczyć malinowego smaku. W efekcie dodałam 1/2 litra wódki smakowej Soplica o smaku malinowym.  Procenty wzrosły do około 20%. Całość zlałam do butelek i zostawiłam na miesiąc, aby smaki wyrównały się. W efekcie uzyskałam 2 i 1/2 litra malinówki. Przy czym 1/4 litra odlałam przed dodaniem wódki smakowej. Chciałam porównać smaki, i muszę powiedzieć, że bardziej smakuje mi oryginał to znaczy wersja bez wódki smakowej. Z czasem nalewka stojąc w butelkach jeszcze bardziej wyklarowała się, a na dnie butelek znalazła się warstwa z gęstszą zawiesiną. Teraz już wiem, że trzeba sprawdzać podczas maceracji aromat i smak nalewki, aby przerwać macerację w odpowiednim momencie. To była moja pierwsza nalewka owocowa i jak widać miałam problem z oszacowaniem procentów, z uwagi na sok wyciśnięty z owoców. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zrobię jeszcze lepszą malinówkę. Póki co cieszę się aromatem letnich malin, a do smaku już się przyzwyczaiłam. Nalewka działa rozgrzewająco, więc na na zimę będzie w sam raz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s