Zielono mi – turecka zielenina

P1120717 - KopiaJednym z pierwszych widoków, jaki wprawił mnie w zdumienie w Turcji były zielone stosiki różnych liści ułożone w hotelowym bufecie na śniadanie. Zamiast jeść śniadanie, stałam i patrzyłam na te zielone górki. Zielenina cieszyła się dużym zainteresowaniem gości hotelowych, co chwilę ktoś podchodził z pustym talerzykiem i nakładał sobie po kolei różne liście aż talerzyk zapełnił się.

W końcu ruszyłam i ja. Wzięłam pusty talerzyk i wędrując od zielonej górki do zielonej górki nałożyłam sobie pełen talerzyk różnych liści. Były tam różne rukole, roszponki, cienkie szczypiorki (w całości) i inne nie znane mi liście. Stolik wybrałam sobie w pobliżu Turków aby zobaczyć jak to zielone bogactwo spożywają. Talerzyk z zieleniną nie był jedynym śniadaniowym talerzykiem. Na osobnych talerzykach były kiełbaski, jajka, sery, pieczywo, wędliny w plasterkach i na co tam kto miał ochotę. Niezależnie od tego co dana osoba wybrała sobie na śniadanie to zawsze obok stał talerzyk z zieleniną. Zielone listki brane były pojedynczo do ręki i powoli chrupane, także całe szczypiorki były chrupane tak jak to robią króliki. Drugi raz zamiast jeść śniadanie, po prostu się zapatrzyłam. Po chwili chrupałam już jakiś szczypiorek. To tak się da? Nie trzeba go posiekać ? Nie, nie trzeba, chrupanie szczypioru to frajda. Chrupanie innych liści też jest  fajne! Chyba nigdy w życiu zielenina nie smakowała mi tak bardzo jak w tamten poranek. Kęs śniadania, kilka liści, kęs śniadania, kilka liści i tak aż do pustego talerzyka. Tureckie liście były bardzo chrupiące, bardzo soczyste, bardzo aromatyczne. Nie muszę mówić, że liściowy rytuał stał się moim ulubionym codziennym śniadaniowym hitem. I tak zostało mi do dzisiaj. W Polsce najczęściej chrupię pietruszkę i koperek, ale nie siekam ich, tylko kilka gałązek kładę na osobnym talerzyku i przygryzam nimi śniadanie, razem z łodyżkami. Nasze rukole i roszponki są dla mnie trochę za mało chrupiące, aby spożywać je w ten sposób, a nasz szczypiorek jest znacznie ostrzejszy od tego tureckiego. Któregoś dnia podczas pobytu w Turcji wybrałam się do miasteczka. Pierwsze kroki skierowałam na targ i tam po raz kolejny stałam i patrzyłam jak wryta. Przed moimi oczami piętrzyły się już nie górki, ale góry zieleniny. Na straganach był całe góry roszponki, rukoli, szczypiorków i wielu innych liści. Gdy tak stałam i patrzyłam do straganów podchodzili ludzie i kupowali całe siatki zielonych liści. Tak, całe siatki! Siatkę rukoli, siatkę roszponki, siatkę innych liści, i tak obładowani kilkoma siatakami z zieleniną wychodzili z targowiska. W Turcji zieleninę spożywa się nie tylko na surowo, ale stanowi ona również ważny element ciepłych posiłków, często używana jest np. do farszów i zapiekanek. Wiosną na tureckich targach kupimy młode liście brokułów, młode liście malwy, pokrzywę, młode pędy chmielu, mniszek i wiele innych zielonych smakołyków. Zielenina w Turcji to rarytasy pierwszej klasy.

PS. Na zdjęciu widoczny jest ogród hotelu Stella Beach w Okurcalar  na Riwierze Tureckiej w Turcji. To w tym hotelu poznałam pyszną turecką zieleninę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s