La Boqueria

P1190954

Hala targowa Mercat de Sant Josep de la Boqueria to najbardziej znany targ w Barcelonie. Dopiero w la Boqueria zrozumiałam jak bardzo różni się to co jemy od tego co jedzą Hiszpanie.

Hala targowa la Boqueria  znajduje się przy la Rambla, głównym deptaku w Barcelonie. Początki placu targowego w tym miejscu sięgają 1217 r, a obecny budynek został zbudowany w 1911 r.  Targ jest miejscem kultowym, każdy kto odwiedza Barcelonę powinien tu zajrzeć z dwóch powodów. Po pierwsze można tu kupić pyszne owocowe soki i owocowe przekąski idealne do posilenia się podczas zwiedzania miasta, po drugie skupia się tu całe bogactwo kulinarne Hiszpanii. Spacerując po hali zobaczymy owoce, warzywa, ryby i owoce morza, słynne hiszpańskie szynki i wiele więcej. Zdecydowana większość produktów sprzedawanych na hali to produkty hiszpańskie. Powierzchnia targowiska wynosi 13 631 m kw.i jest to największy targ miejski w Barcelonie i zarazem największy targ miejski w Hiszpanii. Obecna hala zbudowana została częściowo w miejscu dawnego klasztoru św. Józefa co upamiętnione zostało w nazwie targowiska. Secesyjna brama wejściowa widoczna na powyższym zdjęciu powstała w 1914 r. Widnieje na niej dawny herb miasta.

No to wchodzimy …

Na początek owocowe przekąski. To tylko mały fragment jednego z wielu takich straganów.

P1190956 - Kopia

A teraz niezwykłe bogactwo owoców morza. Straganów z owocami morza było bardzo dużo. Nie mogłam od nich oderwać wzroku. Zresztą sami zobaczcie.

P1190958 - Kopia

P1190959

P1190961 - Kopia P1190962 - Kopia P1190963 - Kopia P1190964 - Kopia P1190965 - Kopia P1190967 - Kopia P1190969 - Kopia P1190971 - Kopia P1190972 - Kopia P1190978 - Kopia P1190979 - KopiaP1190982 - Kopia

Ostatnie zdjęcie to już stragan mięsny, jakże inny niż nasze stoiska z mięsem.

Po wyjściu z La Boqueria wiedziałam już co to znaczy, że w krajach śródziemnomorskim ludzie jedzą dużo owoców morza. Nie mamy żadnych szans ani możliwości aby im w tym dorównać, bo wszystkie te owoce morza były świeżutkie, właśnie złowione. Większości z nich nie potrafiłabym prawidłowo przyrządzić. Widząc jednak tłumy ludzi kupujących owoce morza w La Boqueria wiedziałam, że oni doskonale wiedzą co z tego zrobić i jak to się je.

Tak więc jak chcecie najeść się pysznych, świeżych, niezwykłych owoców morza to najlepiej pojechać do Hiszpanii i zdać się na tamtejszych kucharzy. Ja jadłam zupę z owoców morza, w której pływało pełno takich, o których nie wiedziałam co to jest, paellę z owocami morza (patrz jak wyżej-nie wiem z czym była) i różne inne potrawy, w tym mątwę (poznałam) i ośmiornicę (klasyka), paluszki krabowe, kalmary smażone, pyszne i chrupiące, o krewetkach nie wspominając, bo było ich bardzo dużo i to różnych rodzajów, a także langustynki. Owoce morza w Hiszpanii smakowały zupełnie inaczej niż nasze mrożone. Aha, zupa z owocami morza to była zupa rybna z owocami morza ugotowana na wywarze z ryb. No cóż pod tym względem nigdy nie będziemy ‚drugą Hiszpanią’.

PS. Jadłam też mule podawane w muszelkach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s